Aktualności,  Familiaris Tractatio Verbi Divini

Familiaris Tractatio Verbi Divini* 480

28 VI – XIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Mt 10,37-42

 

  

 

 

Boże, Ty przez łaskę przybrania uczyniłeś nas dziećmi światłości,  nie dopuść, aby nas ogarnęły ciemności błędu, * lecz spraw, abyśmy żyli w blasku Twojej prawdy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.
 

 


Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».
 
Oto słowo Pańskie.


za: brewiarz.pl

 



 

Przystępuję do tego fragmentu ze świadomością ograniczeń człowieka, który całe życie spędził nad pieniędzmi, wyliczaniem zysków i kalkulowaniem, co opłaci się w dłuższej perspektywie. A oto Ewangelia, która jednym akapitem unieważnia niemal wszystko, czego uczę z katedry. Spojrzę więc na nią narzędziami, które znam, świadomy, jak są one ubogie, wobec tego, co tu wyłożone.

Pierwsze zdania brzmią dla ekonomisty jak wykład o alokacji. Pan nie mówi: „nie kochaj ojca, matki, syna ani córki”. Mówi o porządku – o tym jedynym punkcie odniesienia, benchmarku, względem którego wycenia się każdą inną miłość. W moim rzemiośle nazwalibyśmy to właściwą hierarchią portfela. Gdy najwyższa wartość stoi na swoim miejscu, wszystkie pozostałe nie tracą, lecz dopiero zyskują prawdziwą cenę. Postawić Chrystusa na pierwszym miejscu to nie wycofać kapitału z rodziny – to dopiero pozwolić, by ta inwestycja serca przyniosła czysty owoc.

Potem pada zdanie, które rujnuje cały mój podręcznik: „Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”. Uczę studentów, że strata jest stratą, że ryzyko trzeba wyceniać, a kapitału się nie marnuje. Tu zaś sama strata — poniesiona z określonego powodu — staje się jedyną drogą do zysku. To rachunek odwrócony do góry nogami: krzyż, który w każdym moim modelu byłby kosztem nie do udźwignięcia, okazuje się jedyną inwestycją, która nigdy nie traci na wartości i przynosi zwrot wieczny.

A potem — i to mnie, analityka danych liczbowych, porusza najgłębiej — Pan mówi o nagrodzie. Kto przyjmuje proroka, sprawiedliwego, najmniejszego z uczniów, „nagrodę otrzyma”. I to zdanie na końcu: kto poda choćby kubek świeżej wody jednemu z maluczkich, „nie utraci swojej nagrody”. W moich księgach drobne kwoty bywają błędem zaokrąglenia i znikają w bilansie. W Bożej rachunkowości nie ma pozycji zbyt małej, by ją zapisać. Kubek wody zostaje zaksięgowany na wieczność i nigdy nie będzie umorzony.

Wszystkie moje narzędzia opierają się na trzech założeniach: że dóbr jest mało, że człowiek działa we własnym interesie i że przyszłość się dyskontuje — jest warta mniej niż teraźniejszość. Ten tekst łamie po kolei każde z nich. Mówi o obfitości tam, gdzie ja widzę niedobór; o darze tam, gdzie zakładam wymianę; i o wieczności, której dyskontować nie wolno, bo właśnie ona jest jedyną walutą, jaka się ostoi.

Dlatego komentarz piszę raczej na kolanach niż zza katedry. Mądrość tego świata — a finanse są jej dość pyszną częścią — okazuje się wobec Boga głupstwem. Ja, który uczę pomnażania i gromadzenia, jestem tu uczniem postawionym najniżej, tym, którego dopiero trzeba nauczyć, że największa stopa zwrotu leży w oddaniu. A jeśli wolno mi cokolwiek doradzić — z całą nieśmiałością człowieka, który zna się jedynie na liczbach — to jedno: ulokujmy wszystko w Tym, który jako jedyny gwarantuje, że nasza nagroda nie przepadnie. Reszta to aktywa, które i tak kiedyś trzeba będzie spisać na straty.

Autor: Amicus Oratorii



 

 

 

 

* Nawiązujący do sposobu św. Filipa Neri krótki, przystępny komentarz do Liturgii Słowa. Autorami refleksji na niedziele i święta są świeccy, osoby w różny sposób związane z naszym oratoryjnym duszpasterstwem. Mamy nadzieję, że ta propozycja ciesząca się coraz większym Państwa zainteresowaniem, pomaga w przygotowaniu się do Mszy św. i jest także okazją do lepszego poznania osób, które z widzenia znamy z kościoła filipinów.