400!,  Aktualności

Historia świętego wieśniaka – Izydor Oracz patron rolników

wykorzystano pracę: San Isidro Labrador Ron Garcia

 

Módl się i pracuj. Bóg ci dopomoże

ks. Robert Piechnik COr

 

Na progu 2022 r. z wdzięcznością zwracamy się do Boga wspominając wydarzenia sprzed 400 lat. 12 marca 1622 roku z wrodzonym ciętym dowcipem rzymian oznajmiono: dzisiaj papież Grzegorz XV w Bazylice św. Piotra „kanonizował czterech Hiszpanów i jednego świętego”.¹ Świętując rocznicę kanonizacji św. Filipa Neri nie możemy pominąć tych czterech wybitnych i ważnych dla Kościoła postaci z półwyspu Iberyjskiego. Tym bardziej, że wspólna kanonizacja połączyła ich w jedną „świętą rodzinę”. W kolejnych katechezach przypatrzymy się wizerunkom tych, którzy razem z Filipem osiągnęli chwałę nieba. „Módl się i pracuj. Bóg ci dopomoże.” Historia świętego wieśniaka – Izydor Oracz patron rolników.

Choć żył w czasach gdy sławę zdobywano mieczem, on przy pomocy pługa w glorii wyprzedził rycerzy i królów, wypełniając Izajaszowe słowa: swe miecze przekują na lemiesze (Iz 2,4b). Codziennym trudem podejmowanym w imię Boże całe swoje życie uczynił pieśnią na cześć Pana (Ps 98). Praca, modlitwa i jałmużna to całe jego bohaterstwo, które dało mu sławę trwającą do dziś. Kierując się zasadą „Módl się i pracuj. Bóg ci dopomoże” wypełnił w swoim życiu benedyktyńskie ora et labora, a będąc troskliwym o całe stworzenie wytyczył drogę do franciszkańskich ideałów. Święty dnia codziennego i błogosławionej pracy, pokornie otwiera plejadę świętych towarzyszy naszego ojca Filipa.

„…Spojrzy w kościele pięć ci planet wystawili
Być co świeżego z nieba w smutny czas rosili
Wasza Isidor perła o sczęśni Kmiotkowie
Już mu pokłon hiszpańscy dają monarchowie…”²

„Zachętą w dążeniu do świętości, niechaj nam będzie żywot św. Izydora. Lecz któż to był? zapytacie. – Pustelnik, zakonnik, wysoki urzędnik, rycerz, pan możny, uczony? – O nie! – Był to wieśniak, człek prosty i ubogi, który całe swe życie spędził na roli, uprawiając czarną glebę, rzucając w nią ziarno, by wydało plon obfity i nakarmiło lud zgłodniały. (…) Św. Izydor Oracz urodził się na początku XII wieku³ w Madrycie, wówczas małej jeszcze mieścinie, z rodziców bardzo ubogich. Byli oni pozbawieni bogactw tego świata, lecz za to posiadali skarby stokroć szacowniejsze: miłość Bożą i wypływające z niej dobre uczynki względem bliźnich. Ich przykład i nauki zaszczepiły w sercu dziecięcia bojaźń Pańską, obrzydzenie grzechu i rzuciły pierwsze ziarna jego przyszłej świętobliwości. (…) Badał Izydor wolę Bożą, a ponieważ powołaniem jego było rolnictwo, więc wziął się do pługa i sochy i poszedł do ludzi obcych, aby uprawiać ziemię, która tylko potem ludzkim zroszona obfity plon wydaje. (…) Z czasem zapragnął mieć towarzyszkę, która by mu dopomagała w pracy nie tylko ręcznej ale i duchowej. (…) Długo upatrywał wśród dziewcząt, przyszłej swej oblubienicy (…) nareszcie wybór padł na Maryannę Torribia służącą ubogą w ziemskie dostatki, ale za to zasobną w łaski niebieskie, pracowitą, cnotliwą i pobożną. Poślubił ją wkrótce za zgodą swego chlebodawcy Jana de Vergas. (…) Nasz Oracz rozpoczął teraz nowy żywot, a Bóg nie wypuszczał go ze swej opieki, nawet błogosławił. Maryanna stała się godną małżonką Izydora, wierną towarzyszką i cichą naśladowniczką cnót jego. Żyli więc przykładnie, w zgodzie, bogobojności i miłości Bożej, wypełniając gorliwie swoje obowiązki i wkrótce śliczne dziecię, wielce od nich pożądane zawitało pod strzechę i rozweseliło ich ubóstwo. (…) Wtedy, gdy Izydor, przez cnoty stawał się coraz milszym Bogu, piekło i świat przewrotny zaczęły się srożyć przeciwko niemu, lecz nic nie mogły uczynić, albowiem Pan Najwyższy był jego obrońcą – przeciwnie, te ich zżymania przyczyniły się jeszcze do jego wywyższenia. Stało się to w sposób następujący. Źli towarzysze Oracza, którzy niechętnie patrzyli na jego bogobojne życie, chcąc mu zaszkodzić, oskarżyli go przed Janem de Vergas, swym chlebodawcą, że jest próżniakiem, że spóźnia się do roboty, a modląc się przy pracy czas na próżno traci. (…) Pan de Vergas nie chciał wierzyć oszczercom, ale gdy skargi coraz groźniejsze powtarzały się, pragnąc im ostatecznie tamę położyć, wybrał się bardzo rano w pole, aby się naocznie o wszystkim przekonać. Już inni pracownicy znaczną przestrzeń pola zaorali, a naszego Świętego jeszcze nie było. Smutek ogarnął dobre serce pana de Vergas, czyż już nikomu wierzyć nie można? Czyż nawet Izydor , tak do tej pory sprawiedliwy, na wiarę nie zasługuje? Zawiedziony miał zamiar surowo zgromić opieszałego sługę i wymierzyć ostrą karę, lecz cóż za dziwy? Skoro Izydor ujął za pług i przeżegnawszy się pobożnie, zaczął pracować, przy jego boku ukazało się dwóch oraczy, których białe odzienia dziwnym jaśniały blaskiem; kierowali oni osobnemi pługami i orali zagony naszego świętego, praca szła rześko i składnie. Gdy pan de Vergas zbliżył się do Izydora, dwaj osobliwi rolnicy nagle zniknęli. Zapytał Świętego, skąd byli owi pracownicy i co się z nimi stało? Rumieniec zakłopotania pokrył ogorzałe oblicze Izydora, a gdy pan nalegał wyrzekł nareszcie jakby z natchnienia Ducha Świętego: A może to byli święci Anieli z Nieba zesłani, aby pobłogosławili tę rolę i wspomogli mnie swą pracą, albowiem Bóg nie dopuści, abyś ty panie, z mej przyczyny jaką krzywdę poniósł. Anielskie widzenie i pełne prostoty i wiary słowa Izydora wzruszyły pana de Vergas, po chwili zawołał w uniesieniu ducha: Przekonałem się naocznie, iż jesteś w łasce u Boga i Jego święta opieka ustawicznie czuwa nad tobą. Odtąd, uważać cię będę nie za sługę, lecz za przyjaciela, czynię cię nawet dozorcą mego mienia, pragnąc serdecznie, żeby przez ciebie i nas moją rodzinę i dobytek błogosławieństwo Boże spłynęło. (…) Święty Oracz czuły na wszelką nędzę, nie tylko kładł tamę ludzkim biedom, ale nawet zwierzęta w nieszczęściu ratował. Serce jego było otwarte dla każdego. Wiedział dobrze, że nie można darów Bożych sobie przywłaszczać. Był zawsze pokorny, cichy, uległy i posłuszny na wszelkie rozkazy Pańskie. Choć dla wszystkich pełen wyrozumiałości i pobłażania, dla siebie był surowy i wymagający. (…) Śmierć Izydora była śmiercią sprawiedliwego. Mając objawioną chwilę zgonu, wszystko doń przysposobił: we łzach szczerej pokuty zmył ostatnie plamy grzechowego skażenia, zasilił się świętymi Sakramentami na drogę w krainę wieczności, pożegnał żonę i syna, dając im ostatnie zlecenia i rady. Umarł 15 maja 1130 roku. Zwłoki Izydora pochowano na cmentarzu przy kościele św. Andrzeja Apostoła, a po czterdziestu latach przeniesiono je do tegoż kościoła. (…) Sława świętości ubogiego rolnika coraz głośniej rozbrzmiewała po hiszpańskiej krainie, a cuda na jego grobie spełniane, gromadziły z każdym rokiem większe tłumy pielgrzymów. (…) Wobec ustawicznych i oczywistych cudów, zaczęto starać się o jego kanonizację. 450 lat już minęło od śmierci Izydora, kiedy z Rzymu przybyli delegowani księża. Kazali oni otworzyć trumnę, a w niej znaleźli ciało zupełnie zębem czasu nienaruszone i woń najprzyjemniejszą wydające. (…) W roku 1622 w dniu 12 marca papież Grzegorz XV uznając za świętych: Ignacego Lojolę, założyciela oo. Jezuitów, Franciszka Ksawerego, apostoła Indyi i Japonii, Filipa Neryusza, założyciela Oratoryanów, Teressę od Jezusa, karmelitankę i naszego Izydora Oracza w ich poczet zaliczył i naznaczył dzień 10 maja na obchód jego uroczystości.4 Tak więc ubogi syn kmieci, pokorny sługa, prosty oracz, stanął w szeregu Świętych, czczonych przez Kościół Rzymsko – Katolicki obok sławnych założycieli nowych zakonów, najznakomitszej niewiasty swojego wieku, wysoko sławionej pisarki, to jest obok ludzi, którzy pochodząc ze znakomitych rodów, pełni zdolności i nauki, ogromny wpływ wywarli na dzieje ludzkości. Żąda Bóg, abyśmy zostając wśród świata, pracowali nad uszczęśliwieniem, umoralnieniem i zbawieniem dusz nam powierzonych. Żąda abyśmy w życiu rodzinnym, przy pługu, warsztacie czy nawet jako słudzy, naśladowali Jego życie ukryte w Nazarecie. (…)”5 Idąc za przykładem św. Izydora Oracza, w konkretnym miejscu i w określonym czasie, które Bóg dla nas wybrał, pokornie wypełniajmy swoje powołanie, nie oczekując w zamian niczego, bo „słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” (Łk 17, 10b).

 

Modlitwa św. Izydora Oracza

Panie Boże Wszechmogący, Stworzycielu wszechświata i Ojcze nasz, dałeś mi we władanie świętą matkę ziemię, każesz mi ją uprawiać, orać, siać i zbierać, aby uzyskać plony, każesz mi hodować zwierzęta, aby te wytwory Twojej hojności w przyrodzie i mojej pracy służyły za pokarm ludziom; daj mi umysł sprawny i zdrowy, bym mógł czynić dobrze, daj mi serce prawe, bym wytwarzał zdrową żywność i na tyle obfitą, by żywić tych, którzy pracują w innych zawodach; daj mi umysł światły i serce szerokie, abym rozumiał, że pierwszą i najważniejszą rzeczą jest nie szkodzić nikomu, ani ludziom, ani przyrodzie, a potem dopiero abym mógł zapewnić taką ilość pokarmu, by służył wszystkim, którzy go potrzebują. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

 

 

1Paul Turks COr, Filip Neri czyli ogień radości.

2ks. Andrzej Gołdonowski. „Krótkie zebranie świątobliwych żywotów s. Isidora rolnika z Madryki, s. Ignacego Loiole, fundatora Societatis Jesu, s. Franciszka Xawiera, wyznawcę tegoż zakonu, s. Teresy fundatorki Ojców Carmelitów bossych i panien tegoż zakonu, s. Philippa Neri fundatora congregationis oratori Romani, nowo kanonizowanych przez Grzegorza XV w Rzymie w kościele Piotra s. na Watykanie dnia 12 marca Roku Pańskiego 1622”.

3Większość przekazów podaje rok 1070 czyli koniec wieku XI.

4Papież Paweł VI reformując kalendarz liturgiczny ustalił dzień jego wspomnienia na 15 maja.

5Fragmenty z życia św. Izydora wybrałem z XIX-wiecznej publikacji: „Żywot Świętego Izydora Oracza patrona rolników, Warszawa 1898 r.

 

 

za: Świętogórska Róża Duchowna, 1/2022 (254), s. 19-23