Aktualności,  ON-LINE,  Oratorium Domowe

Newman – święty dla nas, inspiracja 17

św. John Henry Newman, Sumienie chrześcijańskie. List do księcia Norfolk,
Przekład: Aleksander Gomola, WAM 2019

 

 

Newman – toast na cześć sumienia

 

 

„Gdybym miał sprowadzić religię do toastów po obiedzie (choć z pewnością nie o to chodzi), wypiłbym rzecz jasna, za Papieża, ale – jeśli można – jednak najpierw za Sumienie, a za Papieża później.” (J.H. Newman, List do księcia Norfolk)

Przytoczona wyżej wypowiedź św. kard. Jana Henryka Newmana, stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych tekstów Świętego. Wyrwany z kontekstu, może sprawiać wrażenie trywialnego i niestosownego, a bardziej wrażliwych, połączenie sumienia, papieża i poobiedniego toastu mogłoby wręcz zniechęcić do postaci św. Jana Henryka. W kolejnej katechezie na temat duchowej spuścizny Kardynała, nie może jednak zabraknąć bardzo ważnej przestrzeni jego rozważań jaką jest sumienie.

Powyższy fragment kończy słynny List od księcia Norfolk kard. Newmana, swoisty traktat o sumieniu, który czytany z uwagą pozwala odkryć wybiegającą w przyszłość i niezwykle świeżą refleksję teologiczną kardynała. Myśli zawarte w Liście stanowią dzisiaj jeden z argumentów, aby Newmana ogłosić Doktorem Kościoła – a szczególnie Doktorem Sumienia. Zatrzymajmy się zatem i przez chwilę pomyślmy o sumieniu w świetle Katechizmu Kościoła Katolickiego i pism św. J.H. Newmana.

 

MORALNOŚĆ 1:1, CZY PIERWSZEŃSTWO SUMIENIA?

Czytając współczesne dokumenty Magisterium Kościoła, jak chociażby adhortacje: Evangelii gaudium, czy Amoris laetitia, wciąż powraca temat towarzyszenia w „rozeznaniu”, formowania do „rozeznania”, pomocy w „rozeznaniu”. To bardzo ciekawy aspekt współczesnej teologii moralnej, która poszukuje adekwatnych odpowiedzi na życiowe dylematy współczesnego człowieka. Okazuje się bowiem, że tradycyjne nauczanie moralności, które często upraszczało schematy wyborów moralnych do poszukiwania odpowiedzi w pewnego rodzaju gotowych matrycach zachowań i postępowania, staje się niesprawne, chociażby w kontekście postępującego rozwoju technologicznego czy nowych problemów społecznych wynikających z globalizacji. Coraz częściej okazuje się, że dla rozwiązywania dylematów moralnych nie można nadal uprawiać kazuistyki, opartej na konkretnych rozwiązaniach zadanych wcześniej przypadków. Takie schematyczne podejście budzi bowiem poczucie zniewolenia Bożymi przykazaniami i pokazuje wiarę jedynie jako zestaw nakazów i zakazów, które trzeba skwapliwie wypełnić, aby osiągnąć świętość. Sami obserwujemy, że w naszym życiu nie ma sytuacji zero-jedynkowych, jednolicie czarnych lub białych, pasujących do modeli nauczanych w szkolnej katechezie. Czy to oznacza potrzebę odrzucenia klasycznej moralności?

Zdecydowanie nie! Moralność oparta na Słowie Bożym i Tradycji Kościoła jest niewątpliwie pewną drogą do świętości! Jednak kondycja człowieka XXI wieku wymaga odkrycia na nowo znaczenia sumienia, które jest Bożym narzędziem „rozeznania”, i co ważne, narzędziem, które każdy z nas posiada! Moralność 1:1, a więc niejako moralność niewolników była zarzutem jaki wobec katolików sformułował ówczesny premier Wielkiej Brytanii – anglikanin – William Gladstone. W swoich tezach podnosił, że katolik (w dużym uproszczeniu), to bezmyślny, poddany papieskim rozkazom automat, niezdolny do własnych ocen, sądów i wyborów. Zaskakujące, że dzisiaj słyszymy podobne oskarżenia, gdy jako katolicy występujemy w obronie prawa do życia, tradycyjnego pojęcia rodziny czy wolności religijnej. W tym zamęcie dotyczącym ludzkich wyborów i związanych z nimi dylematów Kościół zwraca się więc ku sumieniu i w nim próbuje odczytać głos samego Boga.

 

SANKTUARIUM DUSZY

Katechizm Kościoła Katolickiego, w rozdziale poświęconym sumieniu przywołuje słowa Konstytucji duszpasterskiej Soboru Watykańskiego II Gadium et spes: „(…) Sumienie jest najskrytszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, w nim pozostaje on sam z Bogiem, którego głos rozbrzmiewa w jego wnętrzu” (KKK 1776). A nieco później, Katechizm przypomina słowa św. kard. Newmana z wspomnianego już Listu do księcia Norfolk: „Sumienie jest prawem naszego ducha, ale go przewyższa; upomina nas, pozwala poznać odpowiedzialność i obowiązek, obawę i nadzieję… Jest zwiastunką Tego, który, tak w porządku natury, jak i łaski, mówi do nas przez zasłonę, poucza nas i nami kieruje. Sumienie jest pierwszym ze wszystkich namiestników Chrystusa” (KKK 1778).

Te słowa pokazują wielkie zaufanie jakim należy obdarzyć sumienie każdego człowieka. Jeśli jest ono dziełem Boga, jeśli Bóg w nim mieszka, to musi być dobrym narzędziem i pomocą w rozeznawaniu konkretnych sytuacji życiowych. I rzeczywiście, jeśli przyjrzeć się decyzjom, które podejmujemy na co dzień, to właśnie sumienie odgrywa w nich najważniejszą rolę. Rzadko zdarza się, abyśmy w procesie podejmowania konkretnych decyzji mieli na tyle czasu, aby sięgać do podręczników moralności, katechizmów, Pisma Świętego czy innych pomocy, które pomogłyby dobrze wybierać. Najczęściej, w ułamkach sekund odwołujemy się do tego co mamy w sobie – sumienia. I w zależności od jego osądu decydujemy co zrobić. Niewątpliwie jest to przykład ogromnego zaufania, jakie ma do nas Bóg. Oto w naszych rękach zostawia pełne prawo wyboru, absolutną wolność. Czy nie jest to piękny wyraz Bożej miłości? Będąc Jego dzieckiem mogę sam decydować o swoim życiu!

Jednak sumienie działające w momencie podejmowania decyzji, nie wyczerpuje wszystkich funkcji tego niezwykłego narzędzia. Teologia moralna mówi jeszcze o sumieniu pouczynkowym. W takim przypadku, znów niejako w naszych rękach Bóg pozostawia osąd tego co uczyniliśmy. Sumienie bowiem, bardzo szybko i zazwyczaj precyzyjnie potrafi ocenić, czy nasze działania były dobre, Boże, święte, czy też sprzeniewierzyliśmy się zasadom Ewangelii. Ten właśnie sąd sumienia, pozwala nam rozeznać, czy idziemy w dobrym kierunku, czy też należy zawrócić – nawrócić się.

Wolność, którą daje nam Bóg jest ogromna. Sumienie naprawdę jest pierwszym trybunałem, przed którym stajemy jako ludzie. Trzeba jednak dokonać pewnego ważnego zastrzeżenia, bez którego sumienie mogłoby „wyprowadzić nas w pole”. Sąd sumienia poprowadzi nas do świętości, o ile rzeczywiście pozwolimy, żeby było ono sanktuarium Boga. W przeciwnym wypadku, sumienie fałszywe, błędne, będzie tylko utwierdzać człowieka w grzechu i prowadzić do upadku.

 

FORMACJA SUMIENIA

Katechizm Kościoła Katolickiego, zwraca uwagę, że sumienia nie można traktować wyłącznie jako rzeczywistość zastaną. Zazwyczaj sumienie samo z siebie potrafi rozpoznać pewne generalne zasady postępowania jak np.: „– Nigdy nie jest dopuszczalne czynienie zła, by wynikało z niego dobro, albo – „złota zasada”: <<Wszystko (…) co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!>>, czy też – miłość zawsze zawiera w sobie szacunek dla bliźniego i jego sumienia (…)” (KKK 1789), jednak sumienie chrześcijanina, aby naprawdę stanowiło sanktuarium Boga i miejsce Jego przebywania w człowieku potrzebuje ciągłej formacji. Potrzeba taka jest tym pilniejsza, im więcej przeciwności i okazji do zła pojawia się na naszej drodze życia oraz im bardziej przeciwstawiamy własne osądy autorytetowi Ewangelii i moralnemu nauczaniu Kościoła (por. KKK 1783). W takich przypadkach, a są one coraz częstsze, mamy do czynienia z wypaczeniem wolności, o której wspominaliśmy powyżej. Wolność przechodzi w samowolę, a sumienie przestaje odnosić się do Boga i Jego obecności w duszy, ale buduje na próżności i pysze.

Sumienie niestety jest bardzo wrażliwym narzędziem, podatnym na manipulację szatana. Dlatego potrzebuje nieustannego wychowywania. Katechizm podaje kilka sugestii co do prawidłowej formacji sumienia. Są nimi: lektura Słowa Bożego, praktyki religijne, pośród których wymienia modlitwę, a zaraz potem rachunek sumienia i medytację nad tajemnicą Krzyża. Potrzeba również szczególnego powierzenia się Duchowi Świętemu, który prowadzi nas po drogach wiary. Na koniec, z całą mocą Katechizm podkreśla, jak ważną pomocą w formowaniu sumienia jest autorytet Kościoła, który w sposób autentyczny wyjaśnia Słowo Boże i naucza o moralności. A trzeba przyznać, że o ile większość katolików jest gotowa zgodzić się co do wolności sumienia, co do jego nadrzędnej roli w procesie podejmowania decyzji i ich oceny, to już podporządkowanie sumienia autorytetowi Kościoła, spotyka się częściej ze sprzeciwem, a nawet odrzuceniem, niż z otwartym przyjęciem i zaufaniem.  

 

SUMIENIE I KOŚCIÓŁ – POWAŻNA TRUDNOŚĆ

Autorytet Kościoła – to sformułowanie budzi dzisiaj najwięcej trudności. W świecie podejrzeń, nieufności i hołubienia wolności – rozumianej często jako brak jakichkolwiek ograniczeń, w świecie skandali i informacji wywracających do góry nogami wszelkie autorytety, autorytet Kościoła w dziedzinie moralności i obyczajów wydają się zbyt trudne do przyjęcia. W wielu katolikach budzi się wręcz nieufność czy Kościół, papież ma prawo pouczać sumienia? Czy robi to dobrze? A może się myli, wykrzywia je, niesłusznie ogranicza?

Wobec takich pytań, z pomocą może nam przyjść św. Jan Henryk Newman, który w Liście do księcia Norfolk pisze: „Gdyby papież przemówił przeciwko Sumieniu w prawdziwym znaczeniu tego słowa, popełniłby czyn samobójczy. Podcinałby gałęzie drzewa, na którym siedzi. Jego misją jest głosić prawo moralne, chronić i umacniać tę „światłość (…), która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”. A dalej konkluduje: „Urząd papieski (…) osiągnął swoją pozycję tylko i wyłącznie dzięki uniwersalnemu wyczuciu dobra i zła, dzięki świadomości grzechu, dzięki bólowi spowodowanemu winą i dzięki lękowi przed surową karą – pierwszym zasadom głęboko zakorzenionym w ludzkich sercach. Rości on sobie słuszne prawo pochodzenia od Boskiego Prawodawcy, aby wydobywać, ochraniać oraz wprowadzać w życie te prawdy, które Prawodawca zaszczepił w samej naszej naturze; to wyjaśnia, w jaki sposób tak długo mogła przetrwać tak przedpotopowa koncepcja”.

Odważny, nieprzebierający w słowach Kard. Newman, celnie pokazuje, że autorytet Kościoła nie jest wyizolowaną od Boga, czysto ludzką koncepcją. Kościół i jego instytucje ustanowione przez Boga, mają również swoje źródło w sumieniach ludzi poszukujących Chrystusa, pragnących pogłębić swoją wiarę, pragnący lepiej rozumieć Boże Objawienie. Bo każdy z nas porusza się w świecie widzialnym, ale jednocześnie poszukuje Prawdy, ukrytej w najtajniejszym sanktuarium duszy.


ks. Mateusz Kiwior COr

za: Świętogórska Róża Duchowna, 2/2020 (247); drugi fragment cyklu o Newmanie, pierwszy tekst → zobacz