Aktualności,  ON-LINE,  Oratorium Domowe

Newman – święty dla nas, inspiracja 18

13 X 2019 r.

 

 

Newman – kanonizowane szczęście

 

 

Kontynuując rozważania na temat wypowiedzi św. Jana Henryka Newmana COr przywoływanych w Katechizmie Kościoła Katolickiego zatrzymajmy się nad wyjątkiem z Discourses to miexed congregations, traktującym o świętości:

„Bogactwo jest wielkim bożyszczem dzisiejszych czasów; to jemu właśnie wielu ludzi składa hołd. Mierzą oni szczęście według stanu posiadania, a także według stanu posiadania odmierzają szacunek… Wszystko to bierze się z przekonania, że będąc bogatym można wszystko. Bogactwo jest więc jednym z bożków dzisiejszych czasów. Innym jest uznanie… Doszło do tego, że uznanie, fakt bycia znanym, czynienia wrzawy w świecie (co można by nazwać rozgłosem prasowym) uważa się za dobro samo w sobie, za najwyższe dobro, za przedmiot najwyższej czci.”
Uważny czytelnik być może zarzuci, że powyższy fragment traktuje przecież o szczęściu, a nie świętości. I będzie miał rację, o ile słów Newmana nie powiążemy z nauczeniem Kościoła na temat tego czym w istocie jest świętość.

SZCZĘŚCIE CZY ŚWIĘTOŚĆ? O CO WŁAŚCIWIE CHODZI?

Katechizm opisując Nasze powołanie do szczęścia (KKK 1716-1729) przywołuje Kazanie na górze. Zwraca ponadto uwagę, że zawarte w nim błogosławieństwa są odzwierciedleniem samego Jezusa w tajemnicy Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Dodatkowo, katalog doświadczeń, z które przezywają łaknący Bożego błogosławieństwa, wydaje się wyjątkowo bliski sercu każdego człowieka. Kto nigdy nie uronił choćby jednej łzy? Kto z nas nie musiał chociaż raz zamilknąć wobec niesprawiedliwych domysłów, oskarżeń, albo chociażby w wyrazie milczącej dezaprobaty wobec szalejącego zła? Kot z nas nie doświadczył nigdy duchowego ubóstwa, pustki, osamotnienia, ciemnej nocy modlitwy? Kto z nas nie tęskni za światem, w którym normą postępowania jest współczucie, bezinteresowna otwartość na bliźniego, przejrzystość działań i zachowań, a wreszcie pokój? Wymienione w Błogosławieństwach tęsknoty nie są wyłącznie wytworem ludzkim. Katechizm podpowiada, że wynikają z Bożego natchnienia, z Bożego sposobu ukształtowania ludzkiego serca, tak by mógł jeszcze bardziej przybliżyć się do człowieka. A zatem tęskniąc za szczęściem, pragnąc go i dążąc do niego, przybliżamy się do Boga – stajemy się święci, tak jak On sam jest święty.

NIESZCZĘŚLIWE SZCZĘŚCIE

Dobre chęci, to nie wszystko. Realizacja okazuje się daleka od ideałów. Czytając kazania czy wypowiedzi św. kard. Newmana na ten temat, zaskakuje ich aktualność. Bogactwo, pogoń za posiadaniem, pragnienie uznania, „fame’u”, czy życia celebryty, to wciąż aktualne wyzwania stające przed człowiekiem. Może nieznacznie zmieniły się środki. W epoce wiktoriańskiej bogactwo mierzono ilością posiadanych fabryk, czy wielkością depozytu złota w banku. Dziś liczy się kolor karty kredytowej, model samochodu, jakim się poruszmy; a w bardziej indywidualnym życiu wersja posiadanego smartfona czy tabletu. Rozgłos w prasie, skutecznie zastępują liczby polubień postów na portalach społecznościowych, ilość wyświetleń zamieszczanych filmów, czy reakcje na jakiekolwiek zamieszczane przez nas newsy, bez znaczenia czy prawdziwe czy nie.

Wymienione tęsknoty potrafią nas naprawdę przytłoczyć, zmuszając do ciągłego kontrolowania wyciągów, aplikacji mobilnych, pojawiających się zdjęć czy wiadomości. Próbujemy prowadzić swoiste współzawodnictwo w tym kto szybciej przeczyta jakąś nowinkę na stronie internetowej, kto dotrze do szerszego opisu danego wydarzenia, a nawet kto podzieli się bardziej drastycznym zdjęciem z miejsca wypadku. „Przypadkowy przechodzień”, „naoczny świadek” coraz częściej celują by stać się celebrytami i przy okazji nieco zarobić. Zaspokojenie potrzeby uznania i posiadania zdaje się nie liczyć z ludzką biedą, przeżywanym dramatem, nieszczęściem.

NIEBO OFICJALNIE I PRYWATNIE

W tęsknocie za szczęściem, którego źródłem jest Bóg, Kościół dostrzega drogę do świętości dostępną dla każdego człowieka. W takim przypadku mówimy o świętości indywidualnej – osobistej, świętości życia. Jest ona dostępna i możliwa jeśli w życiu kierujemy się prawem miłości zapisanym w ewangelicznych błogosławieństwach, jeśli korzystamy ze środków zbawienia jakie w Kościele otrzymujemy od Jezusa. Takiej osobistej świętości nikt nie ogłasza publicznie, ale każdy „święty” katolik ma udział w świętości Kościoła, umacnia ją i buduje wspólnotę wiary zakorzenioną w Chrystusie. Poza taką indywidualną świętością, do której wszyscy jesteśmy powołani od przyjęcia sakramentu chrztu, w Kościele istnieje również świętość kanonizowana. Dotyczy ona tych osób, wobec których, po przeprowadzeniu dochodzenia kanonicznego stwierdzono, że w sposób heroiczny realizowały w swoim życiu cnoty Boskie i wynikające z nich pozostałe cnoty, lub poniosły męczeńską śmierć z powodu Chrystusa, lub ofiarowały swoje życie w sytuacji zagrożenia. Świętość kanonizowana posiada dwa stopnie. Pierwszym jest ogłoszenie danej osoby błogosławionym, co oznacza, że można ją publicznie czcić w pewnym ograniczonym zakresie (np. w danej diecezji, zgromadzeniu zakonnym, czy kraju). Drugim stopniem jest kanonizacja – ogłoszenie świętym. Jest to akt nieomylnego nauczania papieskiego, w którym Kościół deklaruje, że określona osoba – nowy święty, z pewnością swoim życiem może być przykładem dla pozostałych wiernych w dążeniu do Boga.

CHCĘ BYĆ ŚWIĘTY!

Czasem mamy pokusę by drogę do świętości rozpoczynać od wyobrażenia sobie, czy będzie nam do twarzy z aureolą. Takie myślenie bardziej przystoi kandydatowi na celebrytę, czy „nowobogackiego szpanera”. Świętość to pragnienie szczęścia, którego źródłem jest Bóg. A zatem… otwórzmy tekst Ewangelii z ośmioma błogosławieństwami i odkrywajmy czym jest Boże szczęście.

 

ks. Mateusz Kiwior COr

za: Świętogórska Róża Duchowna, 3/2020 (248), s. 29-31; trzeci fragment cyklu o Newmanie;
pierwszy tekst → zobacz 
drugi tekst → zobacz