Aktualności

Newman – święty dla nas, inspiracja 7

Mellany spotkaliśmy w Rzymie
/zdjęcie po zakończonej Wigilii w Santa Maria Maggiore
w przeddzień kanonizacji kard. Newmana/

 

“John Henry Newman – święty na nasze czasy”
zapis rozmowy z Mellany Tancangco, z Filipin, doktorantką UKSW,

 

13 października 2019 r. podczas uroczystej Eucharystii na placu św. Piotra papież Franciszek ogłosił świętym Jana Henryka Newmana, filozofa, teologa, kaznodzieję i filipina, który już określany jest współczesnym doktorem Kościoła. W dojrzałym wieku Newman przeszedł na katolicyzm. Przyjął katolickie święcenia kapłańskie i wstąpił do zgromadzenia księży filipinów. Prowadził działalność m.in. w Dublinie, gdzie brał udział w organizacji katolickiego uniwersytetu; był też jego rektorem. Później zaangażował się w prace na rzecz rozwoju edukacji katolickiej w Anglii.

Jego dogłębne, systematyczne i mozolne poszukiwanie prawdy stanowiło wyzwanie dla czasów jemu współczesnych i będzie dalej takim wyzwaniem dla przyszłych pokoleń – mówi Mellany Tancangco, doktorantka UKSW, która uczestniczyła w uroczystości kanonizacyjnej w Rzymie.

Podczas jego kanonizacji mogłam doświadczyć wspólnoty kościoła powszechnego. Było bardzo dużo ludzi, ale najwięcej kapłanów. W koncelebrze było ich kilkuset. Bardzo wzruszył mnie moment procesji księży. Kapłani są nam – wiernym bardzo potrzebni, by udzielać sakramentów i prowadzić duszpastersko.

Piszesz doktorat o kardynale Newmanie?

Długo szukałam tematu, który chciałabym zgłębiać. W Newman Center rozmawiałam z siostrami, które tam posługują i one zachęciły mnie do czytania tekstów Newmana, bo dzięki takiemu bezpośredniemu kontaktowi można lepiej poznać człowieka i jego poglądy. Szukałam w tych tekstach wskazówek dotyczących różnych wymiarów pobożności, bo to mnie bardzo interesuje. Święty Jan Henryk wskazuje drogę do prawdy kierując się rozumem i sercem, podobnie jak Benedykt XVI. Zauważyłam wiele podobieństw pomiędzy nimi. Przede wszystkim to, żeby wiara mogła się rozwijać potrzebny jest intelekt i serce. Wcześniej czytałam wiele opinii na temat Newmana, ale dopiero kiedy zaczęłam studiować jego pisma zrozumiałam, że jest on bardzo aktualny w dzisiejszym świecie, szczególnie dla osób, które poszukują Pana Boga, poszukują prawdy.

A jest w czym się zagłębiać, bo święty Jan Henryk pozostawił wiele pism.

O tak! Samych kazań jest 8 tomów i 32 tomy różnych dzieł. Są jeszcze dzieła niepublikowane i zachowane listy, które pisał do różnych osób. W Newman Center czułam się jak mała kropka w tym ogromie spuścizny, jaką pozostawił ten wielki człowiek. Kiedy to zobaczyłam płakałam jeden dzień (śmiech), bo zrozumiałam, że nie dam rady wszystkiego przeczytać.

Newman uważał, że chrześcijanin nie powinien ulegać nurtowi racjonalizmu, dominującemu za jego czasów w nauce i kulturze. W swoich kazaniach uniwersyteckich dowodził, że – dla człowieka poszukującego sensu życia – nie ma konfliktu między wiarą a rozumem. Twierdził, że „liberalizm jest błędem polegającym na tym, że poddaje osądowi ludzkiemu te objawione nauki, które są ze swej natury poza nimi i niezależne od niego i że rości sobie prawo do określania na ich wewnętrznej podstawie prawdy i wartości twierdzeń, opierających się, o ile chodzi o ich przyjęcie, wprost na zewnętrznym autorytecie Słowa Bożego” (Bł. John Henry Newman, Kazania. Wybór, 2017, s.17). Według niego człowiek może odkryć sens egzystencji dopiero wtedy, gdy w pełni otworzy się na tajemnicę Boga objawioną mu w słowach i czynach Jezusa Chrystusa.

„Obyśmy nigdy nie dali uwieść się jakiejś niegodnej skłonności do jakiejkolwiek gałęzi studiów tak dalece, by zapomnieć, że nasza prawdziwa wiedza, szlachetność i siła polegają na znajomości Wszechmocnego Boga” – mówił w jednym ze swoich kazań.

Sądzę, że Newman jest bardzo aktualny na nasze czasy. W swoich poszukiwaniach prawdy powrócił do pierwotnego Kościoła. Rozpoczął swoją duchową przygodę od studiowania pism św. Ignacego Antiocheńskiego i św. Ireneusza, a później św. Ambrożego i św. Augustyna. Następnie uważnie analizował proces formowania się dogmatów chrześcijańskiej wiary na kolejnych soborach powszechnych.

Poszukiwał prawdy o jedynym Kościele, założonym i chcianym przez Chrystusa?

W pewnym momencie doszedł do przekonania, że to właśnie autorytet papieża w Kościele katolickim ratował niejednokrotnie w ciągu minionych wieków jedność wiary oraz integralność chrześcijańskiego Credo. Bardzo ukochał tę odkrytą prawdę. Dzięki Ojcom Kościoła przekonał się, że Boże Objawienie zostało zachowane i w ciągu wieków wiernie przekazane ludziom dzięki Tradycji Kościoła Katolickiego.

Newman mówił, że sumienie to pierwotny głos Pana Boga bez względu na religię. Dla mnie, jako pracownika uniwersytetu jest ważne to, co głosił Newman. Uważał też, że katolicki uniwersytet, nie unikając argumentacji naukowej, ma przygotować studentów do obrony swojej wiary. Twierdził, że laikat ma znaczący głos w Kościele.

Obroną przed racjonalizmem i liberalizmem była dla niego zasada dogmatu. Polegała na bezwarunkowym przyjęciu objawienia. Co to właściwie oznacza?

Znaczy to, iż wierzymy w to, co objawił nam Chrystus. A jednak miewamy wątpliwości. Nie wystarczą tu same uczucia, bo naturą uczuć jest to, że wygasają. Także rozum nie może nas obronić przed zwątpieniem, bo wystarczy przywołać wiedzę potoczną o funkcjonowaniu człowieka, by uświadomić sobie, że choć ludzkie władze poznawcze są wyjątkowe, nie są one narzędziem doskonałym. Wręcz przeciwnie, ulegają różnorakim błędom poznawczym. Poza tym rozum ludzki nie powinien wykraczać poza swoje naturalne kompetencje. Jedynym, co może obronić wiarę człowieka przed upadkiem, jest dogmat. Niezachwiany, nierozerwalny, wiecznie trwały, ustanowiony przez Chrystusa dogmat wiary.

W swej działalności, jako katolicki duchowny  Newman był często osamotniony i spotykał się z brakiem zrozumienia i nieufnością obu stron, a także z przejawami wrogości. Zarzucano mu, że jest „półkatolikiem”.

Newman był niezrozumiany przez jemu współczesnych, ale nie ustępował w poszukiwaniu prawdy, robił co do niego należy i szedł dalej, mimo niechęci wielu mu przeciwnych osób. Jego argumentacja i myślenie o Bogu, o Kościele Katolickim może być pomocna dla wszystkich, którzy poszukują Prawdy. On tę drogę sam mozolnie i wytrwale przeszedł. Według mnie Newman postawił fundament obrony wiary katolickiej. Jest wspaniałym wzorem odwagi i wytrwałości. Warto prosić go o światło na drodze takich poszukiwań. W jego życiu Pan Bóg zwyciężał wielokrotnie. W 1879 r. papież Leon XIII w pełni go zrehabilitował i mianował kardynałem. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1986 r., za pontyfikatu Jana Pawła II, a wyniesienie na ołtarze odbyło się 19 września 2010 r. podczas Mszy św. w Cofton Park w Birmingham, w czasie pielgrzymki Benedykta XVI do Wielkiej Brytanii. W listopadzie 2018 r. komisja teologów zatwierdziła cud kanonizacyjny za wstawiennictwem bł. Jana Henryka Newmana. 12 lutego 2019 r. ten sam cud został uznany przez papieża Franciszka, co otworzyło drogę do jego kanonizacji.

I tak wszedł do grona świętych.

Tak, choć wcześniej Newman nie lubił katolickiej pobożności, gdyż uważał, że jest zbyt Maryjna i że zbyt wiele uwagi poświęca się właśnie świętym. Miał jednak ogromny szacunek do Maryi, jako Matki Bożej. Bardzo podoba mi się jego pełne harmonii spojrzenie na Maryję. Miał też bardzo proste nabożeństwo do Niej. Lubił odmawiać Różaniec święty. Warto przeczytać rozważania, które napisał do każdego tytułu Maryi w Litanii Loretańskiej. Newman mawiał, że kultura, w której wzrastamy pokazuje jak czcić np. Matkę Bożą, ale to rozumem przyjmujemy kim Ona jest. Niezrozumiała dla niego, jako Anglika, była pobożność i temperament chociażby Włochów.  Newman zwrócił uwagę, że pobożność wychodzi z tradycji danej kultury, ale to rozum wskazuje nam Boga.

Rozmawiała: Katarzyna Pawlak
ze strony internetowej Parafii Świętej Rodziny na Zaciszu w Warszawie