Aktualności,  Świętego spotkałem

Świętego… spotkałem LXIII

 

 

 

Wzór wiary bardzo praktycznej

Mikołaj Mitera

 

Choć imię Mikołaj towarzyszy mi od urodzenia, dopiero po latach uświadomiłem sobie, jak wielki dar otrzymałem w osobie mojego patrona. Przez długi czas św. Mikołaj kojarzył mi się przede wszystkim z grudniową tradycją, z radością wręczania prezentów, z dobrocią ukrytą w prostych gestach. Jednak z czasem zacząłem odkrywać w nim kogoś znacznie więcej niż tylko postać z dziecięcych wspomnień. Zacząłem spotykać Świętego, który stał się dla mnie przewodnikiem, inspiracją i towarzyszem codzienności. Pierwszy raz głębiej zainteresowałem się św. Mikołajem przygotowując się do bierzmowania, kiedy przygotowywałem referat na jego temat. Wtedy zobaczyłem, jak niezwykłą postacią był biskup z Miry, człowiek żyjący na przełomie III i IV wieku, który w czasach prześladowań nie tylko zachował wiarę, ale uczynił z niej centrum swojego życia. W źródłach historycznych pojawia się jako ktoś pełen dobroci, odwagi i cichej mądrości. Stał się biskupem nie dlatego, że tego pragnął, ale dlatego, że ludzie widzieli w nim kogoś wyjątkowego, człowieka, który słucha, rozumie i niesie pomoc. Najbardziej poruszyła mnie jednak historia o trzech ubogich córkach, którym groziła przyszłość pozbawiona nadziei. Mikołaj, nie chcąc ośmieszać rodziny, nocą wrzucał przez okno sakiewki z pieniędzmi, by mogły rozpocząć nowe życie. To właśnie z tego wydarzenia narodziła się tradycja dawania prezentów, nie jest to obowiązek, ale gest miłości, wsparcia i troski. Uderzyło mnie wtedy, że prawdziwe obdarowanie nie polega na wartości przedmiotu, ale na delikatności serca, które widzi czyjąś potrzebę, zanim zostanie wypowiedziana. Z biegiem lat zacząłem patrzeć na mojego patrona nie tylko jak na bohatera pięknych opowieści i legend, ale jak na wzór wiary bardzo praktycznej. Św. Mikołaj pokazuje mi, że dobro często działa po cichu, że pomoc okazana z ukrycia bywa najpiękniejsza, a hojność nie musi mieć wielkich rozmiarów, lecz wielkie serce. Uczy mnie, że warto śpieszyć się z dobrem i nie odkładać go na później, bo życie drugiego człowieka może zmienić się od jednego, pozornie małego gestu. Mam też własne osobiste świadectwo, moment, w którym zrozumiałem, że patron nie jest jedynie symboliczną postacią, ale realną pomocą z nieba. Kiedy przechodziłem trudniejszy czas decyzji związanych z wyborem liceum, zacząłem częściej modlić się o pomoc w wyborach życiowych za wstawiennictwem św. Mikołaja. Prosiłem o prostotę serca i o odwagę do podejmowania decyzji. Kiedy dostałem się do szkoły, poznałem mnóstwo znakomitych osób, które wpłynęły na moje życie. Zrozumiałem wtedy, że święci naprawdę działają, choć subtelnie i że patronat to nie tylko liturgiczna formalność, ale żywa więź. Dziś modlę się, aby św. Mikołaj pomagał mi patrzeć na innych z wrażliwością i stawać się człowiekiem, który nie przechodzi obojętnie obok potrzebujących, nawet jeśli potrzebą jest tylko dobre słowo, życzliwy gest czy odrobina czasu. Staram się wykorzystywać te wartości w moim dziennikarskim działaniu. Chciałbym, aby jego dyskretna dobroć odbijała się także w moim życiu. Spotkanie ze św. Mikołajem, żywe, świadome i coraz głębsze, jest dla mnie ciągłą lekcją, że świętość nie jest czymś odległym, ale zaczyna się od małych czynów miłości. To patron, który nie mówi wiele, ale działa. I uczy mnie, bym robił podobnie.

 

 

 

 
 
 
Mikołaj Mitera

Maturzysta z V Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie, dziennikarz redakcji SYNAJ.TV uwielbiający ludzi i rozmowy z ludźmi 

 

w grafice wykorzystano ikonę Julii Stankovej Święty Mikołaj, obraz na desce