06j tort na urodziny sw
Aktualności

Tarnowskie Urodziny św. Filipa

Tarnowskie Urodziny Filipa

Pragnąc uczcić Jubileusz 500-lecia urodzin świętego Filipa, zorganizowaliśmy w tarnowskiej wspólnocie Oratorium wiele ciekawych akcji. Tak jak działalność naszego Patrona daleko wykraczała poza samą posługę w kościele, tak i my chcieliśmy zaoferować wiernym przestrzeń do wspólnego spędzenia czasu, świętowania i dzielenia się radością, także poza liturgią. Większość atrakcji została przygotowana oczywiście na 21 i 22 lipca, kiedy to wspominaliśmy urodziny oraz chrzest Filipa Neri. W pomoc przy organizacji tych dni zaangażowało się tyle osób, że nie sposób wymienić wszystkich: księża i klerycy, Oratorium Młodych, Oratorium Dorosłych, Malta Służba Medyczna, kwartet smyczkowy CORDA, instruktorzy i uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej w Woli Rzędzińskiej, p. Joanna Pawełek – plastyk i animator kultury, panie kucharki, właściwie cała wspólnota.

"Radość to najkrótsza droga do doskonałości", jak mawiał św. Filip. Zatem nic dziwnego, że na początku świętowania filipiński ogród w Tarnowie zapełniły dzieci. Ich szczery, płynący prosto z serca śmiech był dla nas wszystkich prawdziwą szkołą filipińskiego stylu życia, nawet jeśli na początku myśli krążyły tylko wokół tego, aby zapanować nad ogromną liczbą dzieci (w zabawie wzięło udział niemal 200 osób). Trzeba było również zmierzyć się z trzydziestostopniowym upałem – kto nigdy nie skakał w takiej temperaturze przez kilka godzin w gumę, ten nie wie, jakie to może być wyzwanie. Tymczasem nasi mali goście wciąż tryskali energią. Zresztą, oni również nie mieli łatwego zadania. Każdy otrzymał paszport, a w nim czternaście wyzwań związanych z różnymi zabawami. Tylko najwytrwalsi uzbierali wszystkie pieczątki, bo kto próbował ułatwić sobie sprawę lub oszukiwać, musiał zaczynać zadanie od początku. Wśród atrakcji, oprócz wspomnianego skakania w gumę, znalazły się między innymi: wyścigi kapsli, gra w klasy, cymbergaj, malowanie rękami, mini-kurs pierwszej pomocy ze zwiedzaniem karetki maltańskiej, poznawanie tajemnic instrumentów muzycznych czy malowanie twarzy. Największym zainteresowaniem, nie tylko wśród dzieci, ale także wśród ich opiekunów, cieszyła się jednak możliwość zrobienia sobie zdjęcia w filipińskiej sutannie. Każdy chciał choć przez chwilę poczuć się jak św. Filip. A może niektórzy pragnęli także odkryć swoje powołanie?

– Która zabawa jest najfajniejsza?

– Mmm, wszystkie! – odpowiedział jeden z zapytanych malców, inni dopiero po chwili potrafili wskazać swój wybór. Po ich twarzach było widać, że ciężko wybrać jedną najlepszą zabawę. Zadowoleni byli także opiekunowie. Nie tylko cieszyli się, że ich pociechy mogły spędzić czas na świeżym powietrzu, z dala od elektronicznych urządzeń, ale także z rozrzewnieniem wspominali zabawy, które tak dobrze znali z własnego podwórka.

Impreza zakończyła się warsztatami scrapbookingu, podczas których trzeba było stworzyć urodzinową kartkę dla Filipa. Na stołach wylądowało mnóstwo różnych narzędzi oraz artykułów papierniczych, przez wielu widzianych na oczy po raz pierwszy. Jedynym ograniczeniem była tylko wyobraźnia, a tam, gdzie o nią chodzi, dzieci nie mają sobie równych. Kartki wyszły świetnie, chociaż mali twórcy zgodnie twierdzili, że gdyby nie ograniczenie czasowe, potrafiliby lepiej. Zaś Aula św. Filipa, w której odbywały się warsztaty, pewnie długo jeszcze będzie o nich pamiętać, pobłyskując brokatem, który ozdobił nie tylko kartki, ale także stoły i podłogę.

Pośród licznych zabaw nie zabrakło czasu na to, co najważniejsze – duchowy rozwój. Jednym z punktów spotkań w Oratorium było poznawanie żywotów świętych. Chcąc w urodziny naszego duchowego przewodnika szczególnie podążać za jego wskazówkami, przez trzy dni, na godzinę przed wieczorną Mszą Świętą, wierni gromadzili się w kościele, aby słuchać anegdotek i dykteryjek o św. Filipie. Czytane przez członków różnych wspólnot działających przy naszym kościele historyjki, nie tylko wywoływały uśmiechy na twarzach ukrytym w nich humorem, ale także skłaniały do refleksji nad życiem duchowym. Rady dawane przez świętego ludziom z jego czasów i dzisiaj wydawały się być zaskakująco aktualne.

Do dobrego przeżycia Dnia Urodzin Filipa przygotowywaliśmy się przez dziewięć kolejnych wieczorów odprawiając nowennę. Modliliśmy się w niej o cnoty, którymi tak hojnie Bóg obdarzył św. Filipa. W środę – w rocznicę przyjęcia przez Filipa Chrztu świętego – od godziny dziewiątej do osiemnastej trwała Adoracja Najświętszego Sakramentu, podczas której każdy wierny mógł pobyć w ciszy przed Panem, a także skorzystać ze spowiedzi. Centralnym punktem obchodów Dnia Urodzin św. Filipa była Msza Święta, na której licznie zgromadzili się parafianie, przyjaciele i sympatycy kościoła filipinów.

Po Mszy św. nadszedł czas na Wielki Bal Ogrodowy. Przybyli goście uformowali się w pary, tworząc długą kolumnę, aby wspólnie zatańczyć poloneza. Bez żadnego przygotowania stanęli przed trudnym zadaniem wykonania kolejnych figur, a było ich sporo. Raz w inną stronę szli partnerzy, innym razem pary, tu trzeba było się rozdzielać, tam znów łączyć w czwórki, w mig należało zrozumieć działanie mostów, węża, młyna. Nikt już nie pamięta tych figur, które nie wyszły idealnie, bo liczyła się wspólna zabawa i zatańczenie pierwszego filipińskiego poloneza, który pobił chyba rekord swoją długością. Prawie dwudziestominutowy taniec zaprowadził wszystkich do Auli św. Filipa, gdzie miał zostać podany tort. Zanim jednak to nastąpiło, obecni księża zostali z zaskoczenia zaproszeni przez członków Oratorium Dorosłych do odtańczenia Mambo No. 5. Duchowni dostali do rąk przygotowane wcześniej pompony i dzielnie radzili sobie z naśladowaniem demonstrowanych im figur, wykazując się nieprzeciętnymi zdolnościami w tanecznej improwizacji.

Wreszcie przy dźwiękach pieśni "Preferisco il Paradiso", znanej z filmu o św. Filipie, a śpiewanej przez członków scholi, wjechał na salę tort. Tort, który oprócz trzech świeczek, tworzących liczbę 500, prezentował doskonale odwzorowany filipiński herb na białym tle. Wszyscy byli pełni podziwu dla pracy pań kucharek – tym bardziej potem, gdy mogli już spróbować fantastycznego wypieku. Lecz zanim nastąpiła degustacja, obecni na sali Filipowie wspólnymi siłami zdmuchnęli świeczki.

Urodziny nie mogły obyć się bez prezentów, dlatego każdy uczestnik imprezy miał przynieść ze sobą podarunek. Nie dla św. Filipa oczywiście, bo jemu żadne upominki nie są już potrzebne, ale dla podopiecznych Domu Samotnej Matki w Tarnowie. W ten sposób stworzona została góra jednorazowych pieluszek, która wspomogła najmniejszych mieszkańców placówki prowadzonej przez siostry urszulanki.

Ważnym aspektem w Oratorium była dla św. Filipa muzyka, toteż w środowy wieczór, na zakończenie obchodów Jego Urodzin, odbył się koncert kwartetu smyczkowego CORDA. Jeszcze raz wierni wypełnili Aulę św. Filipa, tym razem, aby wysłuchać muzyki rozrywkowej, poważnej i niepoważnej. W auli rozbrzmiały nie tylko utwory klasyczne, ale także hity znane z filmów czy z repertuaru Beatlesów. Świat dźwięków zachwycał, fascynował i bawił zgromadzoną publiczność.

Wierzymy, że w te dni udało nam się podążać ścieżkami wytyczonymi przez św. Filipa, a on sam wyprosił u Ducha Świętego łaskę wspomożenia naszego dzieła Jego obecnością. Najlepszym podsumowaniem są chyba słowa jednego z uczestników, wypowiedziane z radosnym uśmiechem na twarzy:

– Byłoby cudownie, gdyby Filip miał urodziny co tydzień.

Bartek Stachnik – Oratorium Młodych