#Kongregacji100lat,  Aktualności

Wspomnienie św. Józefa Vaza, filipina z Goa, misjonarza na Cejlonie

 

 

 

 

W całem królestwie długo panowała susza. Była to straszna klęska, bo żywność ludności ceylońskiej stanowi ryż. Ryż zaś wodna roślina, naturalnie potrzebuje deszczu. Pola irrygowane były już zasiane, zboże do połowy wyrosłe, największej potrzebowało pieczy, gdy oto nagle deszcze ustały. Smutny wówczas pola ryżowe przedstawiają widok ziemia popękana jakby w szachownicę. Zboże dziwnie zwykle pięknej zieloności, więdnie, żółknieje, wysycha. Głód groził całemu królestwu, głód straszny, bo posucha ogarnęła wszystkie jego granice; zboża zkądinąd sprowadzić nie można, bo wówczas dróg wcale nie było. Stanęło więc królowi przed oczyma straszne widmo głodu w całem jego królestwie i zwykła w tych południowych krajach towarzyszka głodu zaraza. A potem bunty, powstania, a u granicy Hollendrzy, czyhający na chwilę, w którejby mogli zawładnąć królestwem.

Król wystraszony kazał się bonzom modlić i Buddzie składać ofiary. Przez dni kilka sypano przed posągiem woniejące kwiaty i bezustannie bębniono w świątyni, ale daremnie, deszczu wciąż nie było. Król wkońcu zawołał chrześcijańskich dworzan i kazał im iść do Ojca Józefa. On dowodzi, mówił, że jego Bóg prawdziwy, niech się do Niego modli i prosi o ratunek dla tylu ludzi, którzy inaczej umrą z głodu.

Vaz kazał odpowiedzieć królowi, że posłuszny jego rozkazom, będzie się modlił do Boga. Jeżeli chwała Jego ma się przez to rozszerzyć, deszcz obfity odwilży suchą ziemię, bo Bóg jest Panem wszelkich elementów, jako Stwórca nieba i ziemi i wszystkiego, co się na niej znajduje.

Zaraz na głównym placu miasta kazał zbudować ołtarz i krzyż wznieść nad nim. Tłum wielki ludu obległ plac dokoła, O. Vaz ukląkł i począł się modlić… W tej chwili chmury ciemne zaległy całe niebo i poczęła się straszna ulewa, znana tylko w tropikalnych krajach.

Deszcz trwał przez kilka godzin na całej przestrzeni królestwa i napełnił wszystkie irrygacyjne stawy. Lud patrzał zadziwiony, bo jedno tylko miejsce, na którem klęczał O. Józef w tej tak wielkiej ulewie, pozostało suchem – kropla jedna nie spadła na niego i na oltarz.

Cud ten ogromne wywarł na wszystkich wrażenie; wielu pogan prosiło o Chrzest święty, a prawie wszyscy renegaci, których podówczas było jeszcze wielu, wrócili na łono świętego Kościoła.

Na miejscu, gdzie się cud ten zdarzył, dzisiaj się wznosi katedra kandyjska.

 

 

fragment książki Apostoł Ceylonu O. Józef Vaz (1687-1711). Napisał X. Władysław Michał Zaleski, Arcybiskup Tebański, Delegat Apostolski w Indiach Wschodnich. W Krakowie w Drukarni „Czasu” Fr. Kluczyckiego i sp. pod zarządem Józefa Łakocińskiego. 1896; s. 40-41; zachowano oryginalną pisownię. 

 

 

więcej o fascynacji Arcybiskupa Władysława Michała Zaleskiego
św. Józefem Vazem COr ZOBACZ↓

 

 

 

więcej o św. Józefie Vazie COr
ZOBACZ↓