Aktualności,  ON-LINE,  Oratorium Domowe

Newman – święty dla nas, inspiracja 70

Ornament w domu Priscilli – Lengorok, Kenia

 

 

Obejmując krzyż

ks. Juan R. Vélez*

 

tłumaczenie: s. Anna Musiał RSCJ

 

Pismo Święte tak często wspomina o niebezpieczeństwie bogactw, że ​​przyzwyczailiśmy się do tego ostrzeżenia i je ignorujemy. W ten sposób św. Jan Henryk Newman rozpoczyna kazanie „Niebezpieczeństwo bogactw” wygłoszone po raz pierwszy w święto św. Mateusza w 1835 roku.

W Ewangelii Łukasza (Łk 6, 24) czytamy: „Biada wam, bogaczom, bo otrzymaliście swoją pociechę”. Newman zachęca nas do zastanowienia się nad pełnym znaczeniem słowa „pociecha” i do uświadomienia sobie, co tracimy, szukając ziemskich bogactw. To, co tracimy, to Duch Święty, ewangeliczna obietnica, który jest również nazywany Pocieszycielem.

Podobna nauka jest zawarta w słowach naszego Pana w przypowieści o bogaczu i Łazarzu: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz” (Łk 16, 25). Fragment ten często jest odrzucany przez osoby, które uważają, że nasz Pan upomina tych, którzy pokładają ufność w bogactwach, ponieważ sam powiedział: „Jak trudno jest bogaczom wejść do królestwa Niebieskiego”. Ale jak wskazuje Newman w innym fragmencie, Chrystus mówi także o tych, którzy „mają bogactwa”, a nie tylko o tych, którzy „ufają bogactwu”. W przeciwieństwie do tego Pan chwali tych, którzy dają jałmużnę ubogim.

„Najbardziej oczywistym niebezpieczeństwem, jakie dobra ziemskie stanowią dla naszego życia duchowego jest – według Newmana – to, że stają się one praktycznie substytutem w naszych sercach tego Jedynego Celu, któremu należy się nasze najwyższe oddanie. One są dostępne, a Bóg jest niewidzialny. Posiadanie daje nam fałszywe pojęcie władzy i bezpieczeństwa. Nawet ludzie o religijnych poglądach mogą stłumić dumę i pożądanie, ale nie mogą łatwo pozbyć się subtelnego przekonania, że ​​daje im ono poczucie bezpieczeństwa, znaczenia czy wyższości. W konsekwencji przywiązują się do tego świata i tracą z oczu obowiązek niesienia krzyża”.

Ludzie tracą duchową gorliwość i zaczynają postrzegać ryzykowanie wszystkiego dla Chrystusa jako ekstrawagancję. Pragną służyć Bogu, ale brakuje im entuzjazmu i wielkoduszności. W przypowieści o siewcy ostrzega nas przed cierniami, które są troską tego świata i zwodniczością bogactw, a jeszcze wyraźniej w przypowieści o wielkiej uczcie, gdzie zaproszeni goście usprawiedliwiają się sprawami tego świata. W swoim liście do św. Tymoteusza św. Paweł powtarza nauczanie Starego Testamentu, że umiłowanie pieniędzy jest korzeniem wszelkiego zła. (Mt 13, 22; Łk 14,18-19, 1 Tm 6, 9-10.)

Newman przypomina nam, że uczniowie Chrystusa powinni robić wszystko na chwałę Bożą – nie dla ludzi, świata czy siebie. Kiedy robimy coś z intencją inną niż dla Boga, to nawet jeśli jest to czyste, wystawiamy się na pokusy. „I dlatego wszystkie takie motywacje nazywamy wzburzeniami, które niewłaściwie nas pobudzają, wyrzucają ze spokoju i stabilności wiary, a swoją bliskością odciągają na bok od wyznaczonych nam obowiązków i sprawiają, że nasze myśli skupiają się na czymś krótkowzrocznym, a nie ma tym, co jest nieskończenie wysokie i wieczne”. Mimo to większość ludzi nie może i nie powinna wycofywać się z ziemskich zajęć.

Newman uważa więc hazard za poważne wykroczenie, ponieważ skupia serce na rzeczach tego świata. Przestrzega też przed rozrywkami, które odciągają ludzi od codziennych obowiązków.

„Wstawać dzień po dniu do tych samych zajęć i czuć się w nich szczęśliwym, jest wielką lekcją Ewangelii, a gdy jest ona przykładnie okazywana tym, którzy żyją pokusą bycia zajętymi, oznacza to serce oderwane od miłości tego świata”. Chrześcijanie są żołnierzami na wojnie, ale w wojnie o pokój. Możemy być zaangażowani w światowe sprawy, nie dążąc do światowych celów; „nie leniwi w interesach…”, lecz „służący Panu”.

Wyjaśnia dalej, że troska o zysk staje się całkowicie pochłaniająca. Obejmuje strach przed utratą pieniędzy i strach przed rozstaniem z nimi. Ponadto często pojawia się pokusa oszustwa i nieuczciwego bogactwa. Ten wpływ na pojedyncze osoby jest taki sam jak na cały naród. Zamiast tego my, chrześcijanie, musimy zaufać Bożej Opatrzności i szukać wpierw Jego królestwa.

W IV wieku papież św. Leon Wielki zapytał: jakim błogosławieństwem jest ubóstwo? Odpowiedział: „To ci, którzy nie kochają rzeczy ziemskich i nie szukają ziemskich bogactw, którzy pragną być napełnieni błogosławieństwem niebios”.

W naszym dzisiejszym społeczeństwie, które przyjmuje za pewnik obfitość dostępnych bogactw, co możemy zastosować zarówno z nauki św. Jana Henryka, jak i papieża św. Leona? Pomyślmy o wielu klęskach żywiołowych, które ostatnio nawiedziły nasz kraj: trudne do ugaszenia pożary, powodzie, a ostatnio niszczycielski huragan, który uderzył w region o wysokim wskaźniku ubóstwa. Jak byśmy zareagowali, gdyby odebrano nam wszystko, co posiadamy? Niech każdy z nas zbada własne serce, czy jest nastawione na sprawy i dążenia tego świata, czy raczej na królestwo Boże.

 

 

*ks. Juan R. Vélez, były lekarz, jest katolickim księdzem Prałatury Opus Dei; pisze o kardynale Newmanie i z dziedziny etyki lekarskiej; na filipini.eu opublikowaliśmy już kilka tekstów tego Autora

 

tekst ukazał się na: www.cardinaljohnhenrynewman.com